Problemy oczyszczalni przydomowych

2026-01-08 Zielone-oczyszczalnie

Przydomowe oczyszczalnie ścieków stają się coraz popularniejszym sposobem na zagospodarowanie ścieków.  Jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Jednym z nich jest rozproszenie zabudowy, ład architektoniczny  w Polsce  dopuszcza się zabudowę praktycznie wszędzie bez względu czy jest tam infrastruktura np.  kanalizacyjna czy jej nie ma. Drugim czynnikiem są koszty, utylizacja ścieków w oczyszczalni jest znacznie tańsza niż w szambie. Na to nakłada się trend uciekania z miasta i budowy domów na terenach wiejskich gdzie najczęściej nie ma kanalizacji.

Czy jest to dobre rozwiązanie? Teoretycznie tak, bo przecież koszty utylizacji ścieków w oczyszczalni są znacznie niższe od ciągłego wywożenia szamba,  do tego szczególnie teraz kiedy gminy naciskają na kontrole szamb zrobiły się wąskie gardła i czasami trzeba czekać na Pana „Szambelana„ i tydzień a tu szambo przepełnione i co wtedy? Jeszcze jednym argumentem za oczyszczalniami jest fakt, że woda wraca lokalnie do środowiska i zasila zasoby wód podziemnych.

To dlaczego napisałem, że to rozwiązanie jest dobre teoretycznie? Dlatego, że praktyka często paskudnie skrzeczy. Oczyszczalnie potrafią mimo zapewnień ich sprzedawców doprowadzać właścicieli do szału, albo śmierdzą, albo nie odprowadzają wody, albo zatykają się drenaże, albo te wszystkie klęski naraz.

Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest kilka:

Musimy pamiętać, że oczyszczalnia to nie jest urządzenie mechaniczne takie jak kosiarka do trawy. W oczyszczalni podstawową rolę odgrywają procesy  mikrobiologiczne, oczyszczalnię możemy porównać do balonu do wina, w którym hodujemy osad czynny. Cała część mechaniczna oczyszczalni służy do podtrzymywania i  wspomagania tych procesów mikrobiologicznych. Tu właśnie, w tej części mechanicznej oczyszczalni tkwi drugi problem. Większość oczyszczalni przydomowych to miniatury oczyszczalni komunalnych. Problem w tym, że w oczyszczalni komunalnej jest personel, który ją nadzoruje i obsługuje, w oczyszczalni przydomowej my musimy być takim personelem.

Z tych dwu powodów utrzymanie oczyszczalnia w prawidłowym reżymie pracy można porównać do próby regulacji pieca CO np. na pellet gdzie mamy naraz: zmienną jakość paliwa, zamiany ilości paliwa, zmiany nadmuchu. Ci co mają takie piece wiedzą, że nawet przy stałych parametrach pracy mogą zdarzać się awarie a co dopiero w warunkach jakie opisałem. Taki poziom trudności w regulacji przedstawiają sobą oczyszczalnie przydomowe, im bardziej skomplikowane tym więcej pracy trzeba włożyć żeby prawidłowo funkcjonowały.

Do tego dochodzą błędy montażu, oszczędzanie na wszystkim no i brak wiedzy monterów.

Czy to znaczy, że nie polecam oczyszczalni przydomowych?  Uważam, że  mogą i powinny one być stosowane ale pod pewnymi warunkami.

Musimy zdawać sobie sprawę, że największym problemem jest zawiesina, która przechodzi do odbiornika czyli do gruntu. Ten proces w mniejszym lub większym stopniu będzie dotyczył każdej oczyszczalni. Oczywiście sprzedawca oczyszczalni będzie się zaklinał, że jego oczyszczalnia produkuje wodę mineralną i nigdy nie ulega awarii. Jest to tzw., trzecia prawda wg. typologii Tischnera.  Bo leki, chemia itp. zmiany parametrów jakościowych i ilościowych dopływających ścieków będą miały wpływ na efektywność oczyszczania.

Co wobec tego robić?  Starać się mieć oczyszczalnię jak najlepiej wyregulowaną ale jednocześnie zabezpieczyć się przed skutkami awarii czy też spadków efektywności oczyszczania.

Co wobec tego proponuję? Mam 16 letnie doświadczenie w montażu i serwisowaniu wszelkich oczyszczalni jakie można spotkać w Polsce.  Do tego jestem naukowcem, pracowałem na uczelni zajmowałem się rewitalizacją zbiorników wodnych i oczyszczaniem wody, nadal pracuje nad nowymi rozwiązaniami w tej dziedzinie.

Najpierw opisze co proponuję dla już istniejących oczyszczalni.

  1. Trzeba postarać się doprowadzić oczyszczalnię do jak najlepszych parametrów oczyszczania. Opracowałem specjalne złoże aktywne, które wspomaga osad czynny w oczyszczalni i tym samym poprawia parametry jej pracy.
  2. Trzeba sprawdzić czy odprowadzenie oczyszczanych ścieków jest sprawne, czy oczyszczona woda odchodzi bez problemów.  Jeśli nie jest mamy dwie możliwości: udrażniamy np. drenaż chemicznie  – jest to metoda relatywnie tania, ale skuteczność w granicach 50 – 60 %. Jeśli to nie poskutkuje to nie ma wyjścia trzeba budować drenaż w innym miejscu. Dlaczego w innym?, bo w dotychczasowym grunt jest tak zamulony zawiesiną z oczyszczalni, że wymagałby wymiany na metr poniżej rur drenarskich co oczywiście generowałoby bardzo duże koszty. Wracając do nowego drenażu. Ja polecam pole drenażowe ze stożkiem rozprowadzającym. W stożku wkładamy agrowłókninę, która jest dodatkowym filtrem zatrzymującym zawiesinę. Nie poprawia ona jakości ścieku ale skutecznie chroni warstwę filtracyjną (otoczak) przed zamuleniem.
  3. Można rozważyć zamontowanie filtra biologicznego (nie wymagającego zużycia energii), filtr doczyszcza ściek i chroni skutecznie drenaż przed zamuleniem oraz daje nam święty spokój bo razem z filtrem oczyszczalnia tworzy układ, gdzie woda jest zawsze oczyszczona do takiego poziomu, że może być np. używana do podlewania. Filtr jest moim autorskim rozwiązaniem i powstał na podstawie wiedzy i badań.
  4. Rozwiązanie z filtrem może być zastosowane nawet do oczyszczalni drenażowych, wtedy filtr musi być większy bo musi intensywniej doczyszczać ściek.

Oczyszczalnie nowo budowane:

W takim przypadku proponuję układ: oczyszczalnia, przepompownia ścieku oczyszczonego, filtr biologiczny w dowolnym miejscu działki. Filtr może być wyposażony w studzienkę do poboru wody do podlewania. Z filtra musimy wyprowadzić drenaż bo trzeba nadmiar wody odprowadzić do gruntu. W tym przypadku drenaż nie jest skomplikowany bo odprowadzamy wodę taką jak deszczówka.